
Nowe miasto, nowi ludzie, pierwsze kolokwia i nagle okazuje się, że wieczory w akademiku potrafią być bardzo ciche. Stres na pierwszym roku jest czymś zupełnie naturalnym, ale bywa, że zamiast mijać po sesji, zostaje na dłużej i odbiera siły. Warto wiedzieć, po czym poznać ten moment, co można zrobić samodzielnie i gdzie szukać bezpłatnej pomocy, także w nocy — a na końcu możesz sprawdzić, jak dbasz o siebie, kiedy tydzień robi się naprawdę trudny.
Pierwszy rok studiów to często pierwsza przeprowadzka, pierwszy samodzielny budżet i pierwsze tygodnie bez znajomych z liceum pod ręką. Wiele studentek przez pierwsze miesiące żyje na wysokich obrotach: plan zajęć, praca dorywcza, zakupy, pranie, a do tego oczekiwanie, że to ma być najlepszy czas w życiu. Nic dziwnego, że w którymś momencie organizm i głowa zaczynają się upominać o przerwę.
Stres przed egzaminem sam w sobie nie jest niczym złym. Pomaga się zmobilizować, przyspiesza naukę w ostatnim tygodniu i zwykle ma wyraźny koniec: po ostatnim zaliczeniu przychodzi ulga, sen wraca do normy, a ochota na spotkania i drobne przyjemności pojawia się sama. Gorsze dni, nerwy przed kolokwium czy chwilowa tęsknota za domem to typowa część adaptacji do nowego miejsca.
Sygnałem do zatrzymania się jest przede wszystkim czas i siła objawów. Jeśli trudne samopoczucie nie mija po sesji albo pojawia się bez wyraźnego powodu, warto przyjrzeć się sobie uważniej. Mogą to być na przykład:
Taka lista nie służy do stawiania sobie diagnozy. Jeśli coś z niej brzmi znajomo, najlepszym krokiem jest rozmowa z psychologiem lub lekarzem, który pomoże ocenić sytuację.
Na uczelni jest pełno ludzi, a mimo to łatwo poczuć się zupełnie samą. Grupy znajomych zdają się tworzyć błyskawicznie, media społecznościowe pokazują cudze imprezy, a własne wieczory upływają przy laptopie. To doświadczenie wielu osób na starcie studiów, choć rzadko się o nim mówi głośno. Samotność nie oznacza, że coś jest z człowiekiem nie tak – najczęściej to kwestia czasu i okazji do nawiązania bliższych relacji.
Drobne zmiany nie zastąpią profesjonalnej pomocy, ale w trudniejszym tygodniu potrafią realnie odciążyć. Warto spróbować:
Wiele uczelni prowadzi bezpłatne konsultacje psychologiczne dla studentów, a sprawy związane z tokiem studiów, takie jak przedłużenie sesji czy urlop, można omówić z opiekunem roku, samorządem studenckim lub rzecznikiem praw studenta. Informacje o takich formach pomocy zwykle znajdują się na stronie uczelni lub w dziekanacie. Skorzystanie z nich to rozsądna decyzja, a nie powód do wstydu.
Według Ministerstwa Zdrowia centrum zdrowia psychicznego (CZP) to miejsce, gdzie osoby dorosłe mogą otrzymać bezpłatną pomoc przez całą dobę, bez skierowania i bez wcześniejszego umawiania wizyty. Pierwszym krokiem jest punkt zgłoszeniowo-koordynacyjny, w którym specjaliści wstępnie oceniają potrzeby i ustalają dalszy plan. W pilnych przypadkach termin przyjęcia wyznacza się nie później niż 72 godziny od zgłoszenia. Tam, gdzie centrum nie działa, pomoc w ramach NFZ oferują m.in. poradnie zdrowia psychicznego. Aktualną listę centrów ministerstwo publikuje na stronie Centra Zdrowia Psychicznego, a więcej o formach opieki można przeczytać na pacjent.gov.pl.
W sytuacji kryzysu psychicznego albo gdy zagrożone jest życie lub zdrowie, Ministerstwo Zdrowia wskazuje następujące kontakty:
Numery przepisano ze strony Ministerstwa Zdrowia gov.pl/web/zdrowie/centra-zdrowia-psychicznego w dniu 24 września 2026 r.
Stres na pierwszym roku jest normalny, ale nie trzeba zaciskać zębów w nieskończoność. Jeśli trudne samopoczucie trwa dłużej, odbiera sen, radość i kontakt z ludźmi, warto porozmawiać z kimś bliskim, a potem z psychologiem lub lekarzem. Pomoc – na uczelni, w centrum zdrowia psychicznego czy przez telefon – jest bezpłatna i dostępna także wtedy, gdy wydaje się, że problem jest „za mały”.
Tekst powstał na podstawie informacji Ministerstwa Zdrowia opublikowanych w serwisie gov.pl.
5 pytań · minuta