Kto może wykonywać zabiegi medycyny estetycznej?

zabieg medycyny estetycznej

Branża beauty przez lata rozwijała się dynamicznie, przesuwając granice ingerencji w ludzkie ciało. Stanowisko Ministerstwa Zdrowia dotyczące wykonywania zabiegów medycyny estetycznej wywołało poruszenie w środowisku. Dr. Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta komentuje czy to nadmierna restrykcja, czy konieczne uporządkowanie rynku?

Interpretacja prawa, a nie nowa regulacja

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia jest interpretacją obowiązujących ustaw dotyczących świadczeń zdrowotnych. Resort uznał, że zabiegi medycyny estetycznej są świadczeniami medycznymi i jako takie powinny być wykonywane przez osoby posiadające wykształcenie medyczne. W praktyce oznacza to, że większość procedur iniekcyjnych oraz znaczna część zabiegów laserowych została zakwalifikowana jako działania wymagające wykształcenia lekarskiego.

Naturalna kolej rzeczy

Należy podkreślić, że stanowisko Ministerstwa Zdrowia to nie jest nowy przepis, tylko przypomnienie i interpretacja już istniejącego prawa. Medycyna estetyczna w ostatnich latach stała się bardziej inwazyjna, a przez to mniej bezpieczna. Skoro rośnie liczba procedur, które niosą ryzyko możliwych powikłań, jakie mogą one powodować, naturalne jest, że Państwo chce ten sektor medycyny mocniej regulować. Rolą Ministerstwa Zdrowia jest dbanie o zdrowie Polaków, Polaków laików” – komentuje dr Marek Wasiluk.

Jak podkreśla lekarz, jeszcze kilkanaście lat temu dominowały zabiegi o stosunkowo niewielkiej ingerencji i inwazyjności - takie jak mikrodermbrazja, mezoterapia czy podstawowe wypełniacze. Dziś standardem stają się zabiegi oparte na wykorzystywaniu silnych stymulatorów tkankowych takich jak kwas polimlekowy czy zaawansowanych technologii laserowych.

Zdaniem eksperta, brak jednoznacznych regulacji przez lata sprzyjał nadmiernej swobodzie w wykonywaniu coraz bardziej inwazyjnych procedur. Szczególnie dotyczy to silnych stymulatorów tkankowych, które w nieodpowiednich rękach mogą prowadzić do trudnych do skorygowania powikłań.

Od ok. pięciu lat, bardzo mocno promowane są stymulatory tkankowe w tym kwas polimlekowy, który jest najsilniejszym stymulatorem. Jest to bardzo dobry, ale też bardzo niebezpieczny produkt. Może przynieść świetne efekty, ale może też poważnie zaszkodzić. Problemem stało się wykonywanie tych zabiegów bez właściwej wiedzy i kwalifikacji zdrowotnej pacjenta. To spowodowało wysyp bardzo uciążliwych powikłań u pacjentów, którzy zaczęli to zgłaszać w odpowiednich instytucjach, co moim zdaniem spowodowało pewną reaktywność rządu” – zaznacza dr Marek Wasiluk.

Dodatkowym czynnikiem według lekarza, wpływającym na wyrażenie stanowiska przez Ministerstwo była agresywna promocja zabiegów w mediach społecznościowych przez osoby, które nie mają odpowiednich kompetencji i które często pomijały aspekt bezpieczeństwa na rzecz intensywnej sprzedaży usług.

Jest jeszcze trzeci czynnik. – Wg mnie na decyzje Ministerstwa wpłynęło również lobbowianie przez pewne organizacje i stowarzyszenia, które postulowały m.in. doprecyzowanie przepisów tak, aby w ich ocenie nie wykluczały kosmetologów z wykonywania części zabiegów estetycznych – komentuje dr Marek Wasiluk.

Kwalifikacja medyczna to nie kwestia kursu

W centrum sporu znajduje się pojęcie kwalifikacji medycznej. Dr Marek Wasiluk podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o umiejętność technicznego wykonania zabiegu.

W tych zabiegach w kwestii bezpieczeństwa chodzi przede wszystkim o właściwą kwalifikację pacjenta do zabiegu. Nie można kwalifikować medycznie pacjenta bez wiedzy medycznej. Znajomość anatomii to nie to samo co rozumienie chorób przewlekłych, mechanizmów powstawania powikłań czy procesów gojenia. Bez tego nie da się bezpiecznie wykonać wielu procedur medycyny estetycznej. Trzeba umieć rozumieć procesy, jakie zachodzą w organizmie pacjenta, umieć reagować na niepożądane reakcje. To nie jest kwestia wyłącznie prawidłowej techniki wykonania zabiegu” - podkreśla lekarz.

Konsekwencje

Ekspert zwraca uwagę, że interpretacja ministerstwa może mieć realne skutki i wymusi pewne uporządkowanie branży. Przede wszystkim zwiększy świadomości pacjentów, ale też może wpłynąć na inne instytucje np. przez możliwe odmowy wypłaty odszkodowań przez ubezpieczycieli, gdy zabiegi wykonują niewykwalifikowane osoby, czy też podejście sądów w sprawach dotyczących powikłań.

Debata o kompetencjach zawodowych w medycynie estetycznej zapewne będzie trwała. Jedno jest jednak pewne - branża w Polsce wchodzi w etap głębszego porządkowania standardów i odpowiedzialności.

Dr Marek Wasiluk – lekarz medycyny estetycznej, właściciel Kliniki L'experta w Warszawie, specjalizuje się w leczeniu powikłań oraz terapiach przeciwstarzeniowych.


opublikowano: 2026-03-30
« powrót
Komentarze
Polityka Prywatności